Zagubiona Kaczuszka


Siedziałam spokojnie na ławeczce koło bloku, gdy zjawił się mężczyzna w żółtej kurtce i bordowych sztruksach. Niezwłocznie rozpoczął swój niezgrabny taniec między kwietnikami. Uśmiechnięty był od ucha do ucha machał intensywnie niezgrabnymi kończynami. Przypominał niezdarną kaczuszkę zażywającą kąpieli w kwiatach i słońcu. Śmiałam się więc rozkoszując widokiem pogodnego szaleńca.

Po chwili dopadła mnie niepokojąca myśl: a może się zgubił? Podbiegał raz w prawo, raz w lewo ostro hamując podczas zmiany kierunku. Wiele razy w życiu slyszałam opowieści o ludziach umysłowo chorych, zagubionych bez opiekuna na spacerze. Strach mnie trochę obleciał przed pierwszym kontaktem, ale przecież jego zdrowie i bezpieczeństwo są najważniejsze. Ktoś musi mu pomóc znaleźć drogę do domu! Pomyślałam, że poczekam jeszcze dziesięć minut, aby biedaczek się słońcem nacieszył. Następnie dostarczę zagubionego osobnika w bezpieczne dla niego miejsce.

Wstałam w końcu aby ruszyć na heroistyczną akcję ratunkową. Wtedy nagle wszytko się wyjaśniło, a moja twarz oblewa się rumieńcem. Napotkana "Kaczuszka" miała towarzystwo. Za kwiatami ukrywał się mały biegający za jego butami uroczy szczeniaczek! Zdecydowanie nie potrzebowali mojej pomocy. Usiadłam na swoim wygrzanym miejscu i obserwowałam niezgrabny taniec mężczyzny ze swoim pieskiem.

Komentarze